Justyna Gorzkowicz

Jak pocisk ukształtowany,wprawiony w ruch, po przebyciu
pewnej linii dalej dąży, tak i
teraźniejszość, całkowicie sformowana,
wprawiona w ruch przez przeszłość.

Walt Whitman

Motto z Tła Dantego Stanisława Vincenza (Po stronie dialogu, t. 2).

 

Osobistą przygodę z twórczością Stanisława Vincenza rozpoczęłam przeszło 15 lat temu, gdy byłam jeszcze studentką Wydziału Artystycznego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Pamiętam moją pierwszą reakcję na Wysoką połoninę. Pomyślałam wtedy: „Mamy swojego Marqueza!” I nie chodziło wcale o wątki magiczne (choć i one wzbudziły mój podziw), ale o sposób opisywania Huculszczyzny i samych relacji międzyludzkich. Uderzyła mnie zawarta w opowieściach Vincenza zgoda na drugiego człowieka, na jego słabość, dualistyczną naturę, inność, także pod względem kulturowym, oraz przyzwolenie na poszukiwanie własnej drogi, na błądzenie i odnajdywanie, na indywidualizm. Odniosłam wrażenie, że przez karty tetralogii przebija rodzaj niezwykłej życzliwości dla ludzi i zrozumienie zachodzących w świecie zmian – nie w wyniku ślepej akceptacji, lecz dzięki próbie dotarcia do istoty rzeczy.

Prozę tę czytało mi się jednak wtedy dość trudno – z uwagi na stosowany przez autora styl, przesiąknięty gwarą i niezwykłą erudycją, którą intuicyjnie wyczuwałam, ale nie umiałam jej dostatecznie rozpoznać i docenić. Na jakiś czas pisarz zniknął z mojego życia. Pozostało przeświadczanie, że przez otaczający mnie świat przenika niewidzialna, ale jakże mocna, siatka zależności i więzi, które mają jedno wspólne źródło w ludzkiej wolności.

Po kilku latach i po lekturze wielu innych książek, gdy zdecydowałam się zmienić kierunek studiów(ostatecznie ukończyłampolonistykę), Vincenz powrócił do mnie ze zdwojoną siłą. Czytając Barwinkowy wianek, przekonałam się, jak ważne jest jego pisarstwo pod względem filologicznym i historycznym. Z bardzo osobistego punktu widzenia – byłam wtedy na etapie fascynacji hermeneutyką (zostało mi to zresztą do dziś i myślę, że to wpływ Vincenza) – intrygował mnie aspekt poznawczy tych tekstów, ich struktura i przekaz intelektualny, który pozwalał spojrzeć na otaczającą rzeczywistość z zupełnie innej, obcej mi dotąd perspektywy. Kolejne kilka lat spędziłam na pogłębionej lekturze Połoniny. Tak zaczęła się moja przygoda naukowa z tą twórczością i trwa ona nieprzerwanie, choć nie stanowi już głównego nurtu prac.

Moje zainteresowania pisarzem podsycał Piotr Nowaczyński, dyrektor Instytutu Badań nad Literaturą Religijną Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i autor Mądrości Vincenza. Zwrócił on uwagę na jedno z opowiadań zawartych w Barwinkowym wianku, twierdząc, że jest ono prekursorską w stosunku do Folwarku zwierzęcego George’a Orwella narracją o kraju totalitarnym i że warto by się jej przyjrzeć bliżej. Brzmiało to intrygująco. W wyniku moich kilkuletnich rozmyślań nad polecanymi przez profesora i powracającymi jak bumerang Syrojidami powstało kilka tekstów:

– praca licencjacka Metafora świata totalitarnego w „Syrojidach” Stanisława Vincenza (2006) – akcent padał tu na parabolę sowietyzmu;

Traktat o wynaturzonej idei. „Syrojidy” Stanisława Vincenza (2011) – przypowieść jako traktat z wątkami kabalistycznymi, o dojrzewaniu człowieka do wolności i o życiu we wspólnocie; demitologizacja „totalitaryzmów” w szerszej perspektywie;

– „Słowiańska Atlantyda”. O Huculszczyźnie Stanisława Vincenza na podstawie symboliki fłojery w „Syrojidach” (2011) – próba rozszyfrowania funkcji i utrwalonego w tradycji znaczenia metafory pasterskiego „fletu”;

O historii Hucułów, ich tradycji muzycznej oraz Huculszczyźnie Stanisława Vincenza (2012) – przybliżenie przestrzeni kulturowej Hucułów w perspektywie najnowszych badań etnomuzykologii i literaturoznawstwa na przykładzie fłojery;

Syrojidzkie perypetie Kudila, czyli o bajce magicznej, Bogu i polityce w ujęciu Stanisława Vincenza (2012) – zwrócenie uwagi na elementy baśniowe utworu, wydobycie poszczególnych ogniw i próba odnalezienia analogicznych kontekstów (Homer, Dante, bajki ajtiologiczne itd.).

W trakcie pracy nad tą przypowieścią wciąż wracałam do Połoniny – analizowałam, porównywałam. Z prawdziwą fascynacją zaczytywałam się też w esejach Vincenza i w Powojennych perypetiach Sokratesa (książce wyjątkowej, o której za chwilę), odnajdując we wszystkich owych pismach wspólne wątki. W moim przekonaniu Syrojidy można traktować jako egzemplifikację bardzo spójnego światopoglądu Vincenza i przez pryzmat tego opowiadania odczytywać (oczywiście, w aspekcie bardzo ogólnym) całą jego twórczość.

Kilka lat swojej pracy naukowej poświęciłam także wspomnianym już Perypetiom Sokratesa. Vincenz zawarł w tej książce wnikliwe diagnozy współczesności, przez które prześwieca stanowisko wizjonera, przekazującego prawdę o naturze rzeczywistości i o dążeniach człowieka. Napisałam na ten temat następujące teksty:

Homo politicus w twórczości Stanisława Vincenza (2008) – próba ujęcia całościowej wizji autora Połoniny na przykładzie różnych jego dzieł (głównym trzonem analiz były jednak Powojenne perypetie Sokratesa oraz Syrojidy); podstawowe poruszane tam zagadnienia to dewiacje ustrojów politycznych (demokracja, nacjonalizm, socjalizm) i wynikające z nich zagrożenia dla tożsamości człowieka;

– „Ciche człowieczeństwo ponad »ja« ponad śmierć”. O idei wspólnotowej Stanisława Vincenza (2010) – Perypetie Sokratesa odczytane jako analiza kulturowych i politycznych kryzysów XX wieku;

Czy Stanisław Vincenz byłby dziś alterglobalistą? Przemijanie i trwanie idei wspólnotowych w kontekście „Powojennych perypetii Sokratesa” (2012) – próba reinterpretacji stanowiska pisarza w obliczu dyskursu o zadaniach Unii Europejskiej i o zachodzących przemianach globalizacyjnych.

Czy twórczość autora Połoniny miała wpływ na mój sposób postrzegania świata, sztuki i kultury? Owszem, i to przeogromny. Vincenz nauczył mnie dystansowania się, poszukiwania tego, co niewidoczne na pierwszy rzut oka, a co łączy różne dyskursy, schodzenia piętro poniżej zjawisk, z którymi codziennie się stykam, i odkrywania ich źródeł – ale nie po to, by poddawać je zajadłej krytyce, lecz dla lepszego zrozumienia drugiego człowieka, siebie i otaczającej rzeczywistości. Współczesność składa się, według mnie, z wielu wzajemnie powiązanych elementów, ukrytych pod powierzchnią chaosu dekonstrukcji. To, że są one niedostrzegalne przy pierwszym kontakcie, nie świadczy wcale o ich nieistnieniu, a jedynie o pewnych trudnościach, które trzeba pokonać, aby móc do nich dotrzeć.

Gdy o tym myślę, widzę jasno, że droga, jaką wybieram w swoich tekstach, jest drogą dialogu międzydyscyplinarnego i międzykulturowego, zaczerpniętego właśnie z myśli Vincenza. Ścieżkami wytyczonymi przez pisarza – przenikliwego obserwatora ludzkiej egzystencji – podążam zarówno w mojej pracy doktorskiej, poświęconej Kornelowi Filipowiczowi (Filipowicz / Jean-Paul Sartre / Albert Camus – egzystencjalizm), jak i w artykułach dotyczących najnowszej sztuki i zjawisk kulturowych (jak dekadentyzm XXI wieku, slam poetycki, twórczość m.in. Sławomira Tomana, Roberta Kuśmirowskiego, Macieja Kuraka, Marcina Kowalika). Nie wiem, na ile dzieło Vincenza ukształtowało polską (i nie tylko) kulturę, choć zapewne stało się inspiracją kilku naprawdę doniosłych inicjatyw (np. Międzynarodowego Festiwalu Huculskiego, w którym w ostatnim roku miałam zaszczyt uczestniczyć). Wiem jednak, że ma ono przemożny wpływ na ludzi o kulturze piszących i będących jej świadomymi uczestnikami.

 

Praca naukowa finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego
pod nazwą "Narodowy Program Rozwoju Humanistyki" w latach 2012-2015

© Copyright 2012 -2018 by Uniwersytet Wroclawski

Realizacja: RED Agencja interaktywna Wrocław